O dodatek do emerytury za wychowanie dzieci może się ubiegać każda osoba spełniająca powyższe kryteria. Warto wiedzieć, że dodatek otrzymuje się tylko na wniosek osoby zainteresowanej
The "Family 500+" Programme is a systemic support for Polish families. Parents and guardians of children up to the age of 18 can receive benefit for bringing up a child support benefit 500 +. Each family with a minimum of two minor children will be able to receive PLN 500 for the second and every subsequent child.
ČAČAK – Čačanske porodice sa troje i više dece prve su u Srbiji osetile blagodeti personalizovanih kartica „Cena minus za 3+“. One će imati pravo na besplatne usluge i popuste u više od 120 firmi i ustanova, počevši od prehrambenih prodavnica, preko butika, sportskih klubova i igraonica, pa sve do privatnih pedijatara i stomatologa, kod kojih će moći da uštede i do 90 odsto.
Danas je predstavljen unapređen sistem sa kojim želimo da izađemo pred naše porodice sa troje i više dece u 2023. godini. Reč je o jedinstvenoj aplikaciji kroz koju će porodice sa troje i više dece moći da ostvaruju dodatne benefite, posebno kada su u pitanju zrenjaninska javna preduzeća – rekao je gradonačelnik.
U okviru projekta 'Tri plus', juče je započeta podela kartica za porodice sa troje i više dece. Iva kartica, kako smo već pisali, obezbediće određene pogodnosti i uštedu u porodičnom budžetu. Kako smo saznali, u prvih 5 dana prijavljivanja, za ovu pogodnost prijavilo se oko 3.500 porodica, koje imaju troje ili više dece. Podela je
http://www.fakt.pl/finanse/ekonomia-blizej-ludzi-odc-1-500-zl-na-dziecko-oczami-ojca-trojki-dzieci,film,622378.htmlProgram Rodzina 500 Plus obejmie nawet 2,7
. Córka i syn od lat przebywają w placówce opiekuńczo-wychowawczej. Matka i ojciec nie utrzymywali z nimi kontaktu. Do czasu, jak dowiedzieli się, że mogą dostać na nie świadczenia. Gdy dziecko, decyzją sądu, jest umieszczane w domu dziecka, mieszkaniu usamodzielnienia czy innej formie opiekuńczo-wychowawczej, placówka nie dostaje „500 plus” na wychowanka. Takie przepisy. W tych przepisach natomiast widać też którym odebrano dzieci, mogą zabierać je do siebie, o ile sąd i szefostwo placówki się zgodzą. Goszczą wtedy dzieci u siebie we wskazane dni, choćby weekendy czy święta. To tzw. urlopowanie - wychowanek ma „urlop” od domu dziecka. Gdy z kolei małolat jest z rodzicami nawet dzień czy dwa, oni mają prawo do „500 plus” w całości, czyli tak, jak wszystkie pozostałe także: 500 plus na każde dziecko. Niektórzy już dostali przelewBywa, że rodzice latami nie widzieli dzieci, ale jak tylko dowiedzieli się o możliwości zdobycia dodatkowych 500 zł na dziecko, to zaczęli zapraszać maluchy do siebie. - Nie dla dzieci to robią. Dla pieniędzy - mówią niektórzy o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci określa warunki nabywania prawa do świadczeń, w tym „500 plus”. Istnieje tam jednak wspomniana luka prawna i niektórzy rodzice ją wykorzystują. Chodzi o małolaty, które nie wychowują się w domu rodzinnym. Tak im się życie potoczyło, że sąd zdecydował się rozdzielić je od matki i ojca. Bo dorośli pili albo się bili, a córkami i synami się nie zajmowali. Dzieci trafiły więc do domu małolat przynajmniej na jeden dzień pojedzie do rodziców, oni nabywają uprawnienia do tego świadczenia. Tę lukę widać od początku wprowadzenia „500 plus”, czyli od wiosny 2016 roku, ale nie wszyscy beneficjenci o niej wiedzieli. Teraz poszerza się grono rodziców, którzy nie wychowują swoich dzieci, ale pieniądze na nie urzędu miasta w naszym regionie tłumaczy anonimowo: - Nie posiadamy osobnych statystyk dotyczących liczby dzieci z placówek, a których rodzice dostają na nie „500 plus”. Takie przypadki występują i u nas, i w każdej innej to prowadzący placówki. - Jest u nas łącznie 150 wychowanków, w tym średnio co 3. może jeździć do rodziców. Większość z tych rodziców ubiega się o świadczenie „500 plus” - informuje Krzysztof Jankowski, dyrektor Bydgoskiego Zespołu Placówek zmiany w przepisach, ale na razie szczegółów brak. Wiadomo jedynie, iż program „Rodzina 500 plus” obejmie też dzieci z domów ofertyMateriały promocyjne partnera
Janusz Z. (dane zmienione) ma troje dzieci, każde z innego związku. Pierwszym jest pełnoletni syn z pierwszego związku. Drugim małoletnia córka z drugiego związku, mieszkająca z matką. Trzecie dziecko, syn Adrian Z., urodziło się w obecnym związku. Janusz Z. wystąpił o przyznanie 500+ na to właśnie dziecko. Powołując się na przepisy ustawy o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci, miejski ośrodek pomocy rodzinie (MOPR) uznał Adriana Z. za pierwsze dziecko i odmówił ustalenia świadczenia 500+ z powodu przekroczenia progu dochodowego. Również negatywną decyzję samorządowego kolegium odwoławczego Janusz Z. zaskarżył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Kielcach. Argumentował, że kryterium dochodowe tu nie obowiązuje, ponieważ syn, Adrian Z., nie może być uznany za pierwsze dziecko. Skoro pełnoletni syn nie może być brany pod uwagę, pierwszym dzieckiem na potrzeby ustawy z 2016 r. o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci jest córka, na którą jej matka pobiera świadczenie 500+. Nie ma znaczenia, że każde z dzieci pochodzi z innego związku. Zgodnie z wyrokami sądowymi ma przyznane widzenia z córką przez cztery–pięć dni w miesiącu, a faktycznie jest z nią przez tydzień w miesiącu. Odbiera córkę z przedszkola, dostarcza zabawek, ubrań, leków, wozi do lekarza. Córka pozostaje wtedy pod jego opieką, a więc jest częścią jego rodziny. Skoro jest zgłoszona przez matkę jako jej pierwsze dziecko, Adrian Z. jest drugim dzieckiem, na które przysługuje świadczenie bez względu na próg dochodowy. WSA w Kielcach przypomniał, że ustawa z 2016 r. o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci zdefiniowała na potrzeby świadczenia 500+ pojęcie pierwszego dziecka w rodzinie oraz pojęcie rodziny. Zgodnie z przepisami kodeksu cywilnego dziecko może mieć tylko jedno miejsce zamieszkania. Wspólne dziecko rodziców rozwiedzionych, pozostających w separacji lub żyjących w rozłączeniu, może też być zaliczone tylko do jednej z rodzin. Nie wyklucza to jednak zaliczenia go jednocześnie do członków rodzin obydwojga rodziców. Warunkiem musi wtedy być sprawowanie, zgodnie z orzeczeniem sądu, opieki naprzemiennej. Opieka naprzemienna nie została zdefiniowana w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym. Kodeks postępowania cywilnego mówi jedynie o powtarzających się okresach, w których dziecko mieszka z każdym z rodziców. Nie ma ani słowa o tym, czy mają być równe. WSA wywnioskował jednak z treści obu tych aktów, że opieka naprzemienna polega na zapewnieniu każdemu z rodziców możliwości spędzania z dzieckiem porównywalnej ilości czasu. Dziecko mieszka wtedy na przemian u jednego i drugiego rodzica. Dla przyjęcia opieki naprzemiennej konieczne jest przyznanie obojgu rodzicom wykonywania władzy rodzicielskiej i ustalenie względnie równego podziału opieki nad dzieckiem. Tymczasem sąd rodzinny ustalił, że stałym miejscem zamieszkania córki Janusza Z. jest jej obecne miejsce zamieszkania z matką. Nie powierzył też ojcu władzy rodzicielskiej, a tylko zasądził alimenty i przyznał prawo do kontaktów z córką w określone dni. Nie ma więc podstaw do stwierdzenia, że córka Janusza Z. znajduje się pod opieką naprzemienną obojga rodziców. Nie może o tym decydować ani utrzymywanie kontaktów z dzieckiem, ani płacenie alimentów – stwierdził sąd i oddalił skargę. sygn. akt II SA/Ke 18/17
Chińskie władze uruchomiły program mający na celu powstrzymanie starzenia się społeczeństwa i zmniejszania się przyrostu naturalnego. W 1979 roku Chiny w ramach walki z przeludnieniem wprowadziły ograniczenie liczby urodzeń. Rodzinom nie wolno było mieć więcej niż jedno dziecko. Dzięki polityce kija i skąpej marchewki Chińska Republika Ludowa miała nadzieję utrzymać populację na poziomie 1,2 miliarda do roku 2000. Prowadzono propagandę późnych porodów, wprowadzono system kar i nagród, a w wyjątkowych przypadkach wobec nieposłusznych obywateli stosowano przymusową sterylizację (mieszkańcom wsi i mniejszościom narodowym pozwalano na posiadanie dwójki dzieci, jeśli pierworodnym była dziewczynka). Polityka jednego dziecka jest okupiona krwią niewinnych dzieci. Była powodem wzrostu przymusowych aborcji i dzieciobójstwa dokonywanego przez kobiety. Dziewczynki były uznawane za mniej przydatne, dlatego się ich pozbywano, co w konsekwencji doprowadziło do braku równowagi płci w Chinach. W wyniku tych restrykcyjnych środków znacznie spadła liczba dzieci urodzonych przez jedną kobietę. Po roku 2000 ścisła kontrola urodzeń została nieco poluzowana. W 2007 roku rodzice, którzy sami byli jedynakami, otrzymali pozwolenie na posiadanie drugiego dziecka. Ludzie z mniejszości etnicznych mogli za to posiadać troje dzieci, a dla ludzi z grup etnicznych liczących mniej niż 100 tys. osób zniesiono wszelkie ograniczenia. W 2013 roku Narodowa Komisja Zdrowia i Planowania Rodziny zauważyła, że obok pozytywnych rezultatów, kampania na rzecz ograniczenia rozrodczości miała również negatywne konsekwencje. Liczba ludności w wieku produkcyjnym stale spada i pomimo dalszego łagodzenia kontroli wzrostu populacji, młodzi Chińczycy niechętnie decydują się na zostanie rodzicami. W 2016 r. zniesiono politykę "jedna rodzina - jedno dziecko" dla wszystkich Chińczyków bez wyjątku. Małżeństwa mogły mieć dwoje dzieci. Jednakże odnotowano tylko niewielki wzrost dzietności i jak dotąd nie nastąpiła żadna istotna zmiana w demografii. Oprócz spadku dzietności rośnie w Chinach liczba rozwodów, co również znacząco przyczynia się do kryzysu demograficznego. Władze chińskie uważają, że obecne wskaźniki dzietności w dłuższej perspektywie będą miały bardzo negatywne skutki, dlatego podczas posiedzenia Biura Politycznego Komunistycznej Partii Chin, które odbyło się 31 maja, podjęto decyzję o zezwoleniu rodzinom na posiadanie nie dwójki, a trójki dzieci. Przewodniczący Xi Jinping powiedział, że podjęte zostaną środki wspierające rodziny w celu poprawy struktury populacji kraju i przezwyciężenia starzenia się społeczeństwa. Źródło: [1][2] Autorem artykułu jest Meiv
Opublikowano: 2016-05-31 16:21:01+02:00 Dział: Społeczeństwo Społeczeństwo opublikowano: 2016-05-31 16:21:01+02:00 Fot. Fratria Sytuacja materialna rodzin wielodzietnych w Polsce jest nadal bardzo zła i wymaga poprawy, są one też wciąż postrzegane dosyć negatywnie. Jednak sami wielodzietni na ogół deklarują zadowolenie z modelu życia, jaki wybrali – wynika z raportu „Wielodzietni w Polsce 2016”, przygotowanego przez Związek Dużych Rodzin „Trzy Plus” i IPSOS Polska. Związek Dużych Rodzin „Trzy Plus” zaprezentował we wtorek w Warszawie dokument „Wielodzietni w Polsce 2016” - pierwszy w Polsce raport poświęcony rodzinom z trojgiem lub więcej dzieci, ich sytuacji materialnej i społecznej oraz postrzeganiu w przestrzeni publicznej. Demografia Raport wskazuje, że 74 proc. rodzin wielodzietnych w Polsce ma troje dzieci, 14 proc. – czworo dzieci, 7 proc. – 5 dzieci, a 6 proc. – więcej niż pięcioro. Chodzi o potomstwo poniżej 24. roku życia zamieszkujące z rodzicami we wspólnym gospodarstwie domowym. W niemal co czwartym gospodarstwie (23 proc.) mieszkają dzieci ze związków poprzednich (także byłych, rozwiązanych). Dwie trzecie rodziców w dużych rodzinach to małżeństwa sakramentalne (64 proc.), a tylko po ślubie cywilnym jest 20 proc. W wolnym związku mieszka 10 proc. małżeństw z takich rodzin, 4 proc. – żyje bez drugiej osoby, a 2 proc. deklaruje, że jest z kimś w związku, ale z tą osobą nie mieszka. Widać więc, że wielodzietności sprzyjają związki trwałe, sformalizowane – wskazywał podczas prezentacji raportu Paweł Woliński, członek Zarządu ZDR „Trzy Plus”. Statystycznie rodzice w dużych rodzinach to ludzie stosunkowo młodzi, co wskazuje, że mimo posiadania już co najmniej trojga dzieci, nadal drzemie w nich potencjał demograficzny. Drukujesz tylko jedną stronę artykułu. Aby wydrukować wszystkie strony, kliknij w przycisk "Drukuj" znajdujący się na początku artykułu. Sytuacja materialna rodzin wielodzietnych w Polsce jest nadal bardzo zła i wymaga poprawy, są one też wciąż postrzegane dosyć negatywnie. Jednak sami wielodzietni na ogół deklarują zadowolenie z modelu życia, jaki wybrali – wynika z raportu „Wielodzietni w Polsce 2016”, przygotowanego przez Związek Dużych Rodzin „Trzy Plus” i IPSOS Polska. Związek Dużych Rodzin „Trzy Plus” zaprezentował we wtorek w Warszawie dokument „Wielodzietni w Polsce 2016” - pierwszy w Polsce raport poświęcony rodzinom z trojgiem lub więcej dzieci, ich sytuacji materialnej i społecznej oraz postrzeganiu w przestrzeni publicznej. Demografia Raport wskazuje, że 74 proc. rodzin wielodzietnych w Polsce ma troje dzieci, 14 proc. – czworo dzieci, 7 proc. – 5 dzieci, a 6 proc. – więcej niż pięcioro. Chodzi o potomstwo poniżej 24. roku życia zamieszkujące z rodzicami we wspólnym gospodarstwie domowym. W niemal co czwartym gospodarstwie (23 proc.) mieszkają dzieci ze związków poprzednich (także byłych, rozwiązanych). Dwie trzecie rodziców w dużych rodzinach to małżeństwa sakramentalne (64 proc.), a tylko po ślubie cywilnym jest 20 proc. W wolnym związku mieszka 10 proc. małżeństw z takich rodzin, 4 proc. – żyje bez drugiej osoby, a 2 proc. deklaruje, że jest z kimś w związku, ale z tą osobą nie mieszka. Widać więc, że wielodzietności sprzyjają związki trwałe, sformalizowane – wskazywał podczas prezentacji raportu Paweł Woliński, członek Zarządu ZDR „Trzy Plus”. Statystycznie rodzice w dużych rodzinach to ludzie stosunkowo młodzi, co wskazuje, że mimo posiadania już co najmniej trojga dzieci, nadal drzemie w nich potencjał demograficzny. Strona 1 z 5 Publikacja dostępna na stronie:
Opublikowano: 2016-05-31 16:21:01+02:00 Dział: Społeczeństwo Społeczeństwo opublikowano: 2016-05-31 16:21:01+02:00 Fot. Fratria Większość kobiet związanych ze Związkiem Dużych Rodzin pracuje zawodowo (68 proc., w tym 40 proc. na pełny etat). Pracujących matek jest w tej grupie zdecydowanie więcej niż ogółem w populacji rodzin wielodzietnych (odpowiednio 45 prac. pracuje, z czego 33 proc. na pełnym etacie). Szczególnie trudna sytuacja dotyczy warunków mieszkaniowych rodzin wielodzietnych, głównie z małych miastach. Aż 69 proc. takich rodzin mieszka tam na powierzchnie nie przekraczającej 60 metrów kwadratowych. Ale i w dużych miastach (powyżej 200 tys.) co czwarta rodzina mieszka w lokalach do 50 m kw. „To pokazuje, że Polska jest niestety krajem biedy mieszkaniowej”- powiedział przedstawiciel ZDR. Aktywność społeczna i zadowolenie z życia W badaniach zaznaczono, że osoby związane ze Związkiem Dużych Rodzin częściej korzystają z praw wyborczych i chętnie uczestniczą w wyborach: samorządowych (91 proc.), prezydenckich (93 proc.) i parlamentarnych (90 proc.). Ale też dane dotyczące całej populacji dużych rodzin w naszym kraju są pod tym względem pozytywne – odpowiednio 60, 67 i 54 proc. Większość rodzin wielodzietnych wskazała w raporcie, że jest zadowolona ze swojego życia (78 proc.), niezadowolonych zaś jest 22 proc. Jakie wartości postrzegają jako najważniejsze? Na pierwszym miejscu jest to „miłość, rodzina”, a dalej relacje z innymi (w tym przyjaciółmi) oraz rozwój osobisty. Dopiero potem istotne są dochody, kariera i wygląd zewnętrzny. Okazuje się, że połowa dużych rodzin (49 proc.) nie planowała konkretnej liczby dzieci. Dwoje lub troje dzieci planowało od początku 29 i 14 proc. rodziców. W rodzinach wielodzietnych wraz z pojawianiem się kolejnych dzieci spada odsetek emocji pozytywnych. Zdecydowany wzrost obaw obserwowany jest w przypadku oczekiwania na trzecie dziecko, przy kolejnym obaw jest mniej. Na „strach” wskazywało w tym kontekście 37 proc. przy trzecim, a 25 proc. przy kolejnym dziecku. Znacznie więcej rodziców mówiło jednak o radości na wiadomość, że będą mieli trzecie (73 proc.) lub kolejne dziecko (64 proc.). Z kolei obawy „czy sobie poradzimy finansowo” przywoływało przy trzecim dziecku 61 proc., a przy czwartym 56 proc. rodziców. Odbiór społeczny wielodzietności Odbiór społeczny wielodzietności wciąż jest daleki od oczekiwań samych dużych rodzin. Osobliwe jest to, że wśród grup reagujących negatywnie na kolejne potomstwo dominują rodzice i/lub teściowie oraz dalsza rodzina pary mającej przynajmniej troje dzieci (54 proc. i 48 proc.), a dalej także sąsiedzi (46 proc.), pracownicy służby zdrowia (15 proc.) i znajomi z pracy (11 proc.). Drukujesz tylko jedną stronę artykułu. Aby wydrukować wszystkie strony, kliknij w przycisk "Drukuj" znajdujący się na początku artykułu. Większość kobiet związanych ze Związkiem Dużych Rodzin pracuje zawodowo (68 proc., w tym 40 proc. na pełny etat). Pracujących matek jest w tej grupie zdecydowanie więcej niż ogółem w populacji rodzin wielodzietnych (odpowiednio 45 prac. pracuje, z czego 33 proc. na pełnym etacie). Szczególnie trudna sytuacja dotyczy warunków mieszkaniowych rodzin wielodzietnych, głównie z małych miastach. Aż 69 proc. takich rodzin mieszka tam na powierzchnie nie przekraczającej 60 metrów kwadratowych. Ale i w dużych miastach (powyżej 200 tys.) co czwarta rodzina mieszka w lokalach do 50 m kw. „To pokazuje, że Polska jest niestety krajem biedy mieszkaniowej”- powiedział przedstawiciel ZDR. Aktywność społeczna i zadowolenie z życia W badaniach zaznaczono, że osoby związane ze Związkiem Dużych Rodzin częściej korzystają z praw wyborczych i chętnie uczestniczą w wyborach: samorządowych (91 proc.), prezydenckich (93 proc.) i parlamentarnych (90 proc.). Ale też dane dotyczące całej populacji dużych rodzin w naszym kraju są pod tym względem pozytywne – odpowiednio 60, 67 i 54 proc. Większość rodzin wielodzietnych wskazała w raporcie, że jest zadowolona ze swojego życia (78 proc.), niezadowolonych zaś jest 22 proc. Jakie wartości postrzegają jako najważniejsze? Na pierwszym miejscu jest to „miłość, rodzina”, a dalej relacje z innymi (w tym przyjaciółmi) oraz rozwój osobisty. Dopiero potem istotne są dochody, kariera i wygląd zewnętrzny. Okazuje się, że połowa dużych rodzin (49 proc.) nie planowała konkretnej liczby dzieci. Dwoje lub troje dzieci planowało od początku 29 i 14 proc. rodziców. W rodzinach wielodzietnych wraz z pojawianiem się kolejnych dzieci spada odsetek emocji pozytywnych. Zdecydowany wzrost obaw obserwowany jest w przypadku oczekiwania na trzecie dziecko, przy kolejnym obaw jest mniej. Na „strach” wskazywało w tym kontekście 37 proc. przy trzecim, a 25 proc. przy kolejnym dziecku. Znacznie więcej rodziców mówiło jednak o radości na wiadomość, że będą mieli trzecie (73 proc.) lub kolejne dziecko (64 proc.). Z kolei obawy „czy sobie poradzimy finansowo” przywoływało przy trzecim dziecku 61 proc., a przy czwartym 56 proc. rodziców. Odbiór społeczny wielodzietności Odbiór społeczny wielodzietności wciąż jest daleki od oczekiwań samych dużych rodzin. Osobliwe jest to, że wśród grup reagujących negatywnie na kolejne potomstwo dominują rodzice i/lub teściowie oraz dalsza rodzina pary mającej przynajmniej troje dzieci (54 proc. i 48 proc.), a dalej także sąsiedzi (46 proc.), pracownicy służby zdrowia (15 proc.) i znajomi z pracy (11 proc.). Strona 3 z 5 Publikacja dostępna na stronie:
500 plus troje dzieci